niedziela, 6 stycznia 2013

Zasady tworzenia kompozycji ogrodowej

Drzewa i krzewy tworzą szkielet ogrodu. Dzielą jego przestrzeń, izolują, osłaniają od uciążliwego sąsiedztwa. Te iglaste czy o zimotrwałych liściach zdobią ogród przez cały rok.
Osoby stawiające pierwsze kroki w urządzaniu swojego ogrodu cieszą się każdą zakupioną rośliną i każdą z nich chcą  oddzielnie wyeksponować. Przed kupnem roślin koniecznie trzeba wziąć pod uwagę ich ostateczne rozmiary i wyobrazić sobie, jak po latach wypełnią przestrzeń działki. Częstym błędem jest ich zbyt gęste sadzenie - to może sprawić, że te o większej sile wzrostu zdominują i przysłonią mniejsze i bardziej delikatne. Innym rozwiązaniem jest sadzenie roślin pojedynczo. Ten zabieg jest celowy i przynosi zamierzony efekt w wypadku, gdy dysponujemy dużą przestrzenią ogrodu i drzewa są w znacznej odległości od siebie. Tak prezentujące się rośliny zwane są soliterami – ale takich okazów może być 2-3  w ogrodzie. W przypadku, gdy cały trawnik „upstrzony” będzie takimi pojedynczymi roślinami, wprowadzimy sobie chaos do ogrodu oraz utrudnimy prace związane np. z koszeniem trawnika. Jeśli chodzi o tworzenie kompozycji, to sama natura podpowiada gotowe rozwiązania – wystarczy spojrzeć na śródpolne zarośla. Rośliny, samoistnie wysiewając się czy rozrastając, tworzą kilkugatunkowe grupy, gdzie wyższe sztuki są w środku, a niższe na zewnątrz. Kompozycje w ogrodzie możemy tworzyć z roślin o różnym pokroju,  na zasadzie doboru gatunków pod względem barwy i faktury liści oraz  pory kwitnienia i barwy kwiatów. Przystępując do tworzenia takiej grupy w ogrodzie, warto trzymać się kilku podstawowych zasad:
-  lepiej mniej gatunków, ale zróżnicowanych (ludzki umysł 3-7 różnych elementów kompozycji odbiera pozytywnie i szereguje sobie, przy większej liczbie taką kompozycję zaczyna odbierać jako nieuporządkowaną);
-  elementy kompozycji powinny być zróżnicowane pod względem wysokości (kolejny mniejszy element nie powinien być wyższy niż 1/3–1/2 wysokości wyższego elementu;
- zawsze z przodu sadzimy niższe okazy, a z tyłu wyższe;
- dobrze jest zastosować różne kolory lub przynajmniej odcienie jednej barwy dla wyodrębnienia każdego elementu;
- nie zaleca się sadzenia roślin w jednej linii (chyba, że jest  to szpaler lub żywopłot).
Na początek dobrym rozwiązaniem będzie tworzenie 3-elementowych grup z roślin iglastych.                AUTOR:  skrzydlata

Jako jedne z pierwszych na ogrodowych rabatach zakwitają również pierwiosnki – najszybszy z nich pierwiosnek gruziński swoimi kwiatami przywabia nie tylko pszczoły, ale i nasze spojrzenia już od początku kwietnia. Nie można jeszcze zapomnieć o bardzo pospolitych, ale „obowiązkowych” i pięknych w swej prostocie bratków i stokrotek. Te dwuletnie rośliny praktycznie nie wymagają zabiegów pielęgnacyjnych – same się sieją i nie mają szczególnych wymagań pielęgnacyjnych. Te stokrotki i bratki, które przy długiej jesieni zdążyły zakwitnąć przed nastaniem mrozów, swoimi kwiatami zdobią rabaty przy bezś

Zwiastuny wiosny

Pierwsze wiosenne kwiaty pojawiają się wraz z cieplejszymi promieniami słońca. Niektóre z nich przy ciepłej i bezśnieżnej zimie zakwitają już w lutym albo i wcześniej. I nie tylko byliny pierwsze budzą się na wiosnę – w świecie roślin można znaleźć równSpośród  wczesnowiosennych kwiatów  mamy już w czym wybierać, wiele z tych gatunków to rośliny cebulowe wysadzane do gruntu jesienią. Należą do nich  ranniki, przebiśniegi, cebulice, krokusy, irysy żyłkowe, śnieżyca wiosenna.  Zakwitają już w marcu i nawet gdy spadnie na nie lekki śnieg, nie wyrządza roślinom specjalnych szkód. Wiele roślin, które dziś spotykamy w ogrodach, zawędrowało tam dzięki zapalonym miłośnikom roślin, szkółkarzom, którzy jeszcze je „uszlachetniają” w większe czy pełniejsze kwiaty,  kolejne kolory płatków czy inne rozmiary. Niemniej i dziś, wybierając się do liściastego lasu w kwietniu, możemy spotkać kolorowe dywany kwiatów. W naszym ropczyckim rejonie najczęściej występują zawilec gajowy oraz dużo rzadszy zawilec  żółty i gałązkowy (wszystkie gat. pod ochroną, więc jest bezwzględny zakaz ich zrywania), kolejno w sąsiedztwie zawilców będą ziarnopłon  wiosenny o żółtych kwiatach i delikatna, również żółtokwitnąca złoć żółta, różowa i biała kokorycz pusta, delikatna przylaszczka pospolita  oraz  miodunka plamista o różowo-niebieskich kwiatach wabiących pszczoły. Rzadziej już w lesie, ale jeszcze często w starych parkach i na cmentarzach można natknąć się na barwinek pospolity – zimozieloną bylinkę o płożących pędach i delikatnych niebiesko-fioletowych oraz białych kwiatach pojawiających się wśród gęstego listowia. Nad strumykami, stawami czy oczkami wodnymi jako jeden z pierwszych zakwita kaczeniec, czyli knieć błotna – należy jednak pamiętać, że w czerwcu, podobnie jak u cebulowych, jego nadziemna część zanika i  aby nie pozostało puste miejsce na rabacie, można obok podsadzić jakąś inną roślinę.ież takie drzewa, krzewy i grzyby. Jako jedne z pierwszych  na ogrodowych rabatach zakwitają również pierwiosnki – najszybszy z nich pierwiosnek gruziński swoimi kwiatami przywabia nie tylko pszczoły, ale i nasze spojrzenia już od początku kwietnia. Nie można jeszcze zapomnieć o bardzo pospolitych, ale „obowiązkowych” i pięknych w swej prostocie bratków i stokrotek. Te dwuletnie rośliny praktycznie nie wymagają zabiegów pielęgnacyjnych – same się sieją i nie mają szczególnych wymagań pielęgnacyjnych. Te stokrotki i bratki, które przy długiej jesieni zdążyły zakwitnąć przed nastaniem mrozów, swoimi kwiatami zdobią rabaty przy bezśnieżnej zimie, a stokrotki rozwijają się w trawniku do słońca już przy temp. +2 st. C.                                                                                                                          AUTOR: skrzydlata

Jesienno-zimowa pielęgnacja krzewów

Choć już spadł pierwszy śnieg, to można przypuszczać, że w listopadzie wróci jeszcze jesień. Wszyscy ci, którzy nie zdążyli zabrać się za przycinanie krzewów, drzewek i żywopłotów, na pewno będą mieli jeszcze okazję, aby się tym zająć.
Każdy, kto oglądał „Edwarda Nożycorękiego”, wie, jakie cuda można „wyrzeźbić” w ogrodzie, posiadając pewien zmysł artystyczny oraz dobre nożyce i sekator. Oczywiście, nie można przesadzać, bo wyjdzie nam lunapark czy kolorowe jarmarki.
Nawet, jeśli nie chcemy do swojego ogrodu wprowadzać żadnych bajkowych postaci czy tworzyć małego, zielonego zoo, to i tak będziemy musieli zadbać o rośliny. Zanim jednak zabierzemy się za cięcie, warto sprawdzić, co kiedy można przycinać, aby nie narobić szkód w ogrodzie. W sezonie jesienno-zimowym również można zadbać o wybrane gatunki drzew i krzewów. Należy jednak pamiętać, aby pracować w dni słoneczne, suche i cieplejsze.
W październiku przycina się krzewy róż, porzeczki, maliny i jeżyny, a więc krzewy owocowe. Październik jest właściwie ostatnim miesiącem dla większych cięć. W listopadzie nadal można przycinać niektóre powojniki. Listopad to często początek zimy, więc w tym miesiącu właściwie powinny kończyć się przycinania i powinno zacząć się zabezpieczać drzewa przed głodnymi zimą zwierzętami. Ostatnie zimy to jednak często wysokie temperatury i odwilże, co daje możliwość zadbania o drzewa owocowe. Cięcia pielęgnacyjne można wykonać na gruszach, jabłoniach i śliwach.
Narzędzia niezbędne do przycinania krzewów, żywopłotów i drzewek
Do pielęgnacji krzewów na pewno przyda się kilka narzędzi – głównie narzędzi ręcznych. Dla krzewów oraz młodszych drzew przydadzą się sekatory. Dostępne są również sekatory na długich wysięgnikach, dzięki którym często możemy uniknąć wspinania się po drabinie.
Dla żywopłotów konieczne będą nożyce do żywopłotów, które sprawdzą się dużo lepiej niż sekatory. Te ostatnie posłużą raczej do usuwania pojedynczych gałęzi niż formowania kształtów z licznych pędów bujnych żywopłotów. Nieco większe drzewka potrzebować będą pił i piłek do gałęzi.
Dla osób, które chcą uniknąć zbędnego wysiłku, można polecić sekatory mechaniczne, które działają jak piły. Wystarczy odpalić, „przejechać się” i gotowe. Te będą przydatne szczególnie w ogrodach, w których występują nie pojedyncze krzewy, a długie rzędy żywopłotów. Jeśli chcemy utrzymać je w porządku, trzeba nimi zajmować się co najmniej co kilka tygodni, a to może być już trochę pracy.
Oprócz drzew i krzewów, trzeba pamiętać o kwiatach, ziołach, pnączach. Do pielęgnacji tych roślin mogą przydać się nożyce – dużo lższejsze i poręczniejsze.                                                             AUTOR:  Michał Peltner

niedziela, 2 grudnia 2012

Kaktusowe ogródki

Kaktusy to rośliny, które możemy uprawiać zarówno w domach jak i ogródkach. Zanim jednak zdecydujemy się na uprawę kaktusów w ogródkach zapoznajmy sie z fachową literaturą.
 Kaktusy w domach i ogrodach
Kaktusy jako jedne z oryginalniejszych roślin doskonale nadają się do uprawy nie tylko w doniczkach, ale  i w ogródkach. Mogą rosnąć na skałach, możemy  też sami dobierać gatunki, które będą  razem ładnie wyglądały. Oczywiście  rośliny powinniśmy dobierać zwracając uwagę na  ich wzrost - najlepiej by obok  siebie  rosły kaktusy o podobnym tempie wzrostu, by ładnie się komponowały. Uprawa kaktusów w ogródkach wiąże się ponadto z doborem odpowiedniego miejsca - niezbyt gorącego i nie bardzo nasłonecznionego.  Kaktusy  powinny  znajdować  się  w  określonej  odległości  obok  siebie  -  by podczas wzrostu  jedna z roślin nie nadziała się na cierń drugiej.
Uprawa kaktusów nie jest trudna, a prawidłowa pielęgnacja zapewni nam piękną ozdobę ogrodu. W razie problemów czy pytań odnośnie uprawy kaktusów możemy zwrócić się o poradę do specjalistów, pytać w sklepach ogrodniczych czy sami możemy sięgnąć po fachową literaturę, której  na  rynku  jest  sporo. To,  czego wymagają  kaktusy  to  jednak  przede wszystkim odpowiednie miejsce, w  którym  będą  prawidłowo wzrastać.  Podlewać  je możemy  od czasu do czasu, możemy je też przesadzać, gdy będziemy chcieli zmienić naszą kompozycję lub gdy jedne rośliny będą rosnąć szybciej w stosunku do innych. Z ogródka możemy też uprawę kaktusów przenieść do domu, na parapet okienny i również tam zająć się nimi, podlewając, nawożąc i doglądając ich wzrostu. Warto zapoznać się z metodami  uprawy tych  roślin,  by  rosły  jak  najdłużej  i mogły  zakwitać  barwnymi  kwiatami, dekorując nasze ogrody i wnętrza                AUTOR: Miłosz Gądziak

Aloes - kaktus który leczy

Aloes to roślina o właściwościach leczniczych, która coraz częściej stosowana jest w produkcji kosmetyków i leków. Działanie tego kaktusa korzystnie wpływa na układ nerwowy jak i trawienny.
Aloes - kaktusy o właściwościach leczniczych
Aloes  jest  jednym z gatunków sukulentów, często hodowany w doniczkach na parapetach, ale może rosnąć i w ogrodach. Często uprawiany - bowiem ma wiele właściwości leczniczych, często  jest  także składnikiem kosmetyków. Jest  rośliną o mięsistych,  rozgałęzionych  pędach,  z woskowatym  nalotem.  To właśnie  grube  liście  zawierają  substancję,  łagodzącą skutki oparzeń  i nawilżającą skórę. W  lecznictwie wykorzystywany jest sok z aloesu - stosowany na rany przyspiesza proces gojenia. Najczęściej pozyskiwany  jest  jednak  miąższ  z  aloesu  -  po  obraniu  liści  ze  skóry  i  po  dalszej  obróbce otrzymywany  jest miąższ. Naturalny miąższ z  liści aloesu doskonale wpływa na zdrowie układu  trawiennego, bogaty w wiele odżywczych  składników, a  spożywany  regularnie przyczyni się do wzmocnienia i poprawy kondycji całego organizmu.
Dodatkowo roślina  ta: przywraca  równowagę w organizmie,  zburzoną przez nieprawidłowe odżywanie  się,  oczyszcza  więc  organizm,  regeneruje  układ  nerwowy,  poprawia  krążenie krwi. A jak zatem uprawiać ten gatunek kaktusa ? Aloes wymaga słonecznego stanowiska oraz dostępu świeżego powietrza. Zimą należy podlewać go rzadko, a ogólnie podlewać go należy  tylko wówczas, gdy ma suche podłoże. Możemy dodatkowo nawozić go nawozem dla kaktusów, by wspomagać  jego wzrost. Warto  także pamiętać, że zbyt ciepłe miejsce  zimowania  i  zbyt  wilgotne może  spowodować  choroby  i  szkodniki  - mogą pojawić się mszyce  i wystąpić gnicie, dlatego dobrze  jest zadbać o odpowiednie miejsce również w okresie spoczynku.                                                                                                                                AUTOR: Miłosz Gądziak

5 skutecznych metod na zimowanie ukochanych pelargonii

Dlaczego warto zimować pelargonie? Kilkuletnia pelargonia ma dużo więcej uroku niż taka w pierwszym sezonie - grube, czasem powykręcane gałązki dodają roślinie przestrzenności i urody. Moje mają 3 lata. Sadzę je wiosną do czystego kompostu i nie uszczykuję pierwszych pączków kwiatowych - dlatego mają więcej kwiatów niż liści.Pelargoniom nie można dać zmarznąć. Należy je zabrać do pomieszczenia gdy tylko zapowiadają przymrozki w Twojej okolicy.

Metod #1
Jeśli masz niedużo roślin i sporo miejsca na słonecznych parapetach, można pelargonie przenieść po prostu do mieszkania i cieszyć się rośliną całą zimę. Będziesz obserwować jak rośnie - gałązki trochę się wyciągną, ale w lutym/marcu zakwitnie, a czasem nawet wcześniej. W lutym można ją przyciąć - według własnych preferencji, a gdy minie zagrożenie przymrozków wiosną wystawić do ogrodu.

Metoda #2
Druga metoda zimowania, to również przeniesienie do domu z tą różnicą, że ustawiamy ją w miarę chłodnym miejscu (18C) i jak najdalej od jakiegokolwiek źródła ciepła. Troszkę podlewamy, ale tylko wtedy gdy roślina daje wyraźnie znać, że potrzebuje. Niech sobie rośnie tyle ile daje radę. Jeśli zobaczysz pąki to koniecznie je uszczykuj - nie pozwalaj zakwitnąć. Ten zabieg pozwoli roślinie zebrać siły oraz uformować dodatkowe łodyżki i liście - a gdy uznasz, że ma ich wystarczająco dużo - niech zakwitnie.

Jeżeli nie chcesz zimować pelargonii na ciepłym i słonecznym parapecie, a raczej w piwnicy kluczem do sukcesu jest uwierzyć, że pelargonia nie potrzebuje wody aby przetrwać zimę. Poniższe metody są tradycyjne, stosowane przez dziesiątki, o ile nie setki lat w krajach gdzie ogrodnictwo ma dużo dłuższe tradycje i jest nobilitujące - dlaczego u nas niewiele osób o niej wie?Metoda #3Przenieś rośliny do piwnicy czy garażu. Dobrze wtedy przyciąć na taką wysokość jakie mamy życzenie i usunąć wszystkie liście. Można wtedy zapomnieć o niej na całą zimę, nie podlewając ani odrobiny - lub jeśli masz słabe nerwy podlewając odrobinę raz w miesiącu. Gdy pelargonia nie ma wody i światła, zapada w stan uśpienia, z którego wybudzi się gdy zaczniesz ją podlewać w lutym. Im zimniejsze pomieszczenie, ale gdzie temperatura nie spada poniżej zera, tym mniejsza konieczność podlewania. Jeżeli temp. jest ok. 10C, można jej nie podlewać wcale.

Metoda #4

Można wyjąć pelargonię z doniczki, czy wykopać z rabaty, otrząsnąć korzenie z ziemi, dać zaschnąć liściom, a potem włożyć do plastikowej torebki wypełnionej wilgotnym torfem i tak przezimować do wiosny - nie podlewając.

Jeżeli pelargonia wymaga odmłodzenia, to najlepiej w sierpniu pobrać sadzonki - ukorzenią się do zimy. Pobieranie sadzonek w styczniu-lutym nie gwarantuje kwitnienia w danym sezonie, ale dopiero w następnym.

Metoda #5

Otrząsnąć korzenie pelargonii z ziemi i osuszyć, zawinąć w papier i powiesić do góry korzeniami w miejscu, gdzie temperatura nie spada poniżej zera, ale jest niska. Niektórzy mówią, że nie osuszenie roślin może spowodować jej pleśnienie i gnicie.
W lutym przez kilka godzin namoczyć korzenie w wodzie i dopiero wtedy posadzić w doniczce.

Ta metoda daje 50-75% szansy roślinom, jest więc przydatna jeśli masz dużo roślin i nie masz miejsca na ich zimowanie.
AUTOR: Ewa Maria Szulc